Na początku kwietnia br. Operacja przebiegła dobrze. Przedtem miał robione badanie krwi oraz USG jamy brzusznej. Wszystko, prócz tego nowotworu było ok, a nowotwór operowalny. Od razu po kastracji, dosłownie w tym samym dniu, podczas odbioru psa z kliniki Maksio popuszczał mocz. Cała podłoga w klinice była zlana.
8 likes, 0 comments - _futrzaki.z.pudwag_ on November 18, 2023: "Klaus jest bardzo dzielnym i wdzięcznym psem. Gdy do nas trafił, to miał urwany paliczek w pr"
czy możliwe jest, że pies po kastracji zacznie atakować suki? Takie zachowanie zaobserwowałam u swojego 7 letniego psa (mieszaniec teriera). Rudi został wykastrowany w lutym br. Zauważyłam, że na spacerach zachowuje się dużo spokojniej ale coraz częściej zdarza sie, że warczy i "odszczekuje się" do suczek, które do niego
Nie zaleca się pozostawiania psa samego na dłuższy czas podczas noszenia stożka. Jeśli możesz, spróbuj zabrać psa ze sobą, aby mieć na niego oko, lub zostaw go z kimś innym, komu ufasz, takim jak inny członek rodziny, opiekun psa lub sąsiad. Jak […]
Dzwonilam. Powiedzial ze moze to byc wynik stresu. Ale nie widze powodow aby byl zestresowany. Właśnie odcięto mu jądra – to dosyć dobry powód do stresu. Podobno dyszenie to normalny objaw po kastracji, gdyż organizm psa jest osłabiony i dochodzi do siebie tak jak człowiek. Quote.
Mój pies dostawał świra jak jakaś suczka miała cieczkę. Po kastracji dalej "używa sobie" na swojej najlepszej koleżance :p ale tylko troszeczke, nieporównywalnie mniej niż wcześniej, no i już nie ucieka. Teren znaczy też mniej. Po kastracji przestał być agresywny w stosunku do innych psów.
0 views, 0 likes, 0 loves, 0 comments, 0 shares, Facebook Watch Videos from Stowarzyszenie "Pomiechowskie Bezdomniaki": Tak męczy się niewykastrowany samiec, który czuje cieczkę u suki. Ciężko na to
Więc tak, możesz wykastrować starszego psa – z szczęśliwym i zdrowym wynikiem! Czy pies może być za stary na kastrację? Chociaż nie ma określonego limitu wieku, korzyści związane z kastracją psa zmniejszają się wraz z wiekiem. Czy kastracja mojego 7-letniego psa go uspokoi? Generalnie jednak sterylizacja będzie miała […]
1. Ignorowanie psa. Zanim wybierzesz konkretną metodę działania powinieneś oczywiście dowiedzieć się, dlaczego pies gryzie po rękach czy po stopach. Nie zawsze młody czworonóg podgryza ręce z nudów. Czasem przyczyna leży nieco głębiej, w psychice zwierzaka.
Więc mój Kot gdzieś w Czerwcu będzie miał rok i co będzie lepsze bo podobno po kastracji zmienia sie zachowanie ale jak bardzo sie zmienia, że szybciej tyje bo aktualnie już jest gruby i że stają się bardziej leniwe, ale że podobno przestanie chodzić na dziewczyny (na rozmnażanie) 🤔 czy to będzie dla niego dobre i bezpieczne ? A że sterylizacji nie pozwala tylko się
LQURXLa. W piątek( mój pies miał zabieg kastracji. Przez cztery dni po nim brał goiło się pięknie( opuchlizna zeszła, zaczerwieniona skóra zbladła zaraz na drugi dzień, szwy piękne) Do że mój pies ma spuchnięty cały worek szwach nie ma podrażnienia i nic sie nie to tak jakby miał nadal jądra i to z samego rana byłam u weta : obejrzał, zdjął szwy, zaszczepił przeciw wściekliżnie i powiedział, że po paru dniach samo mu przejdzie( prawdopodobnie mógł sie uderzyć lub nadwyrężył sobie bieganiem, skakaniem) To co mnie jednak nadal niepokoi to to,że całe to opuchnięte miejsce jest dosyć ciepłe i nieco zaczerwienione( równomiernie).Dodam, że samopoczucie ma bardzo czas chce się bawić, apetyt,załatwia się normalnie. Niewiem może przesadzam:roll: , ale troche sie jest dla mnie, że pies może mieć opuchnięte po samym zabiegu,ale jemu wszystko sklęsło i dopiero po kilku dniach pojawiła się opuchlizna, i to jeszcze nie zwiazana z samymi szwami. Proszę, poradżdżcie co robić? Może jednak odczekać pare dni. Czy w razie ew. leczenia nie będzie przeszkadzać podana szczepionka przeciw wściekliżnie?:roll: Quote
Kastracja psa to bardzo trudny moim zdaniem temat. Budzi sporo wątpliwości i kontrowersji. Niektórzy uważają, że trzeba kastrować każdego psa. Inni mogą twierdzić, że wystarczy odpowiednie szkolenie, a sam zabieg nie jest kastracja psa to również strach przed samym zabiegiem, bo jednak wiąże się z ingerencją chirurgiczną. Jak wygląda operacja? Czy jest się czego obawiać? Finalnie są również obawy, czy w ogóle kastracja coś zmieni u psa i czy pomoże w problemach, które z nim tym wpisie mam nadzieję odpowiedzieć na wszystkie pytania i rzeczowo wyjaśnić najważniejsze kwestie związane z kastracją u psa. Na początku najważniejsze – artykuł skupia się przede wszystkim na tradycyjnej kastracji w formie zabiegu chirurgicznego wykonywanego u SAMCA. Będą pewne elementy identyczne dla samca i suki, ale skupiamy się uproszczając – na ucinaniu jajek. Wcześniej na blogu pojawił się wpis związany z alternatywą w postaci kastracji psa – po co kastrować?Zanim zajmiemy się szczegółami odnośnie samego zabiegu to uważam, że trzeba wyjaśnić powody jego wykonania. Przede wszystkim takim najczęstszym powodem jest kontrola populacji psów oraz nie dopuszczenie do niechcianych ciąż. W wyniku kastracji usuwane są jądra i najądrza u samców oraz jajników, jajowodów i macicy u Powszechny jest MIT, że psy się kastruje, a suki sterylizuje. Nie jest to prawda! Sterylizacja polega na przecięciu lub podwiązaniu jajowodów nasieniowodów samca lub przecięciu jajowodów suki. Kastracja polega na całkowitym usunięciu. Nazwa zabiegu wskazuje jego przebieg, a nie płeć psa, do której jest kierowany!W następstwie kastracji chirurgicznej nasz pies staje się całkowicie bezpłodny – ze wszystkimi wadami i zaletami, które są wynikiem zabiegu. Jak widać w swojej podstawie chodzi przede wszystkim o uzyskanie bezpłodności. Dzięki temu populacja psów nie zwiększa się bez kontroli człowieka. Jest mniej psów bezdomnych – włóczące lub uciekające psy nie rozmnażają się. Dzięki temu można również zapobiec rozmnażaniu się psów z chorobami genetycznymi i tak dalej. Prosta sprawa – bezpłodny samiec lub suka nie może mieć młodych, więc unikamy niechcianego powodem kastracji jest kontrola nad zachowaniem psa i jego hormonami. Brak możliwości realizowania procesów rozrodczych nie jest dla psa czymś naturalnym. W związku z tym nie każdy psiak dobrze radzi sobie z tą sytuacją – może to wystąpić u każdej z płci. Mówiąc wprost – jak pies czuje sukę to może ciągu roku są okresy cieczek, które powodują różne zmiany w zachowaniu u psa. Niektóre psy wcale nie reagują. Niektóre mają lekki dyskomfort. Wiele jednak zwyczajnie zmienia się nie do poznania. Pojawia się brak apetytu, problemy z zasypianiem, próby ucieczek, ciągłe wycie, a nawet próby samookaleczenia. Może to być nie tylko niekomfortowe, ale wręcz szkodliwe dla jeszcze aspekt medyczny, ale to rzadsze przypadki – w przypadku nowotworów jąder konieczne bywa wykonanie kastracji w celu ratowania zdrowia każdego psa trzeba kastrować?Moim zdaniem nie. Kastracja powinna być dobrze przemyślana i związana z eliminacją konkretnego problemu. Zabieg nie powinien być prostym rozwiązaniem, które robimy z wygody. Trzeba rozpatrzyć dwa dla ograniczenia rozmnażaniu: moim zdaniem to powinna być opcja zarezerwowana dla konkretnych psów. Przede wszystkim dla psów w schroniskach, aby uniemożliwić dalsze zwiększanie się populacji psów bezdomnych. Również jest to rozwiązanie dla opiekunów psów, którzy absolutnie nie potrafią zapanować nad psem w tym kontekście. Jeśli pies nagminnie ucieka, a my nie potrafimy go zatrzymać to również jest to ktoś pomyśli, że trzeba lepiej pilnować. Jak najbardziej się zgadzam, ale ostatecznie uważam, że lepiej kastrować psa niż bezmyślnie gdzieś tam robić szczeniaki. Uważam, że lepiej pilnować, ale też rozumiem, że jak ktoś ma dużą działkę za miastem, a pies potrafi podkopać się pod płotem lub przeskoczyć nawet wysokie ogrodzenie to może być z tym pilnowaniem scenariusz to kastracja dla uspokojenia psa: tutaj naprawdę trzeba tak serio wgłębić się w swoje serduszko ”jestem leniwy czy naprawdę pies ma problem?”. Wiele psów w jakiś sposób odczuwa dyskomfort w okresie cieczek. Suczki i samce mogą być nadpobudliwe, piszczeć, nie chcieć jeść i tak dalej. Trzeba dobrze ocenić rzeczywisty poziom problemu. Jeżeli nasz psiak kilka razy szczeknie pod wieczór lub nie zje sporadycznie śniadania to nie jest to jakiś koszmar. Jeśli psiak czuje się niespokojny, ale bez problemu możemy odwrócić jego uwagę jakimiś aktywnościami to też nie jest psa jest jednak dobrym rozwiązaniem, jeśli pies naprawdę niedobrze czuje się w związku z pobudzeniem seksualnym. Nasz Levi jest kastrowany, ale u niego był prawdziwy koszmar. Nie mógł spać, nie mógł jeść, wył, chodził po domu bez celu, nie potrafił się uspokoić, był wyczerpany. Pojawiły się nawet problemy z prąciem, ponieważ doszło do moim zdaniem taka sytuacja jak najbardziej sugeruje, że kastracja psa będzie dobrym rozwiązaniem. Jeśli dochodzi do problemów zdrowotnych to zabieg może pomóc. Każdy musi ocenić sam – kastrację można legalnie wykonać, więc prawnych przeszkód nie ma. Trzeba jednak mieć świadomość, że zabieg jest nieodwracalny i trzeba dobrze przemyśleć, czy to jest rozwiązanie dla uwaga: pamiętajmy, że kastracja powoduje zmniejszony poziom testosteronu u psa. Jest to ważny hormon, którego niższy poziom ma również swoje konsekwencje. Przykładowo może powodować u psa niższą pewność siebie i strachliwość – głównie w przypadku, gdzie już pies ma z tym problemy. Dlatego naprawdę warto przemyśleć i nie podejmować pochopnej decyzji. Moja rada jest taka, że lepiej najpierw spróbować kastracji chemicznej, która jest odwracalna. Możemy wtedy sprawdzić jak nasz pies zachowuje się na niższym psa – jak wygląda zabieg, jakie są metodyDecyzja podjęta? Świetnie. Teraz trzeba trochę się dowiedzieć o samym zabiegu. Generalnie wiedza techniczna nie jest niezbędna dla nas, jako opiekunów, ale nie widzę nic złego w tym, żeby dać od siebie coś więcej w tym z moją wiedzą są następujące metody kastracji chirurgicznej psa: przedmosznowa zamknięta, przedmosznowa otwarta oraz mosznowa. Finalnie różnice polegają na tym czy usuwane są osłonki (metoda zamknięta, przy otwartej się ich nie usuwa) oraz na miejscu szwu – przed moszną czy na samej jest tak, że technika przedmosznowa przez wiele lat była traktowana jako jedyna akceptowalna forma kastracji psa. Jest to więc taka główna, najczęściej realizowana technika. Jednak coraz częściej wykonuje się zabiegi w technice mosznowej, która uważana jest przez wielu specjalistów jako bezpieczniejsza i skracająca czas samej kogoś interesują detale, a gorąco do tego zachęcam – im więcej wiemy tym lepiej, to naprawdę warto dwa linki na szybko:Portal weterynaryjny – kastracja psówMagwet (tutaj trzeba założyć konto, żeby przeczytać cały artykuł) – kastracja u psów, technika przedmosznowa i mosznowaOgólnie jak zapytamy się weterynarza, jaką techniką będzie realizowany zabieg to jest zdziwienie, że ktoś się tym interesuje. Dobry lekarz wyjaśni. Jeżeli ktoś zapyta mnie o zdanie, która technika jest lepsza to moja opinia jest prosta: lepsza technika to taka, z którą najlepiej czuje się ile na papierze technika mosznowa wydaje się rzeczywiście szybsza, bezpieczniejsza i zmniejszająca ryzyko powikłań tak jest to jednak technika mniej popularna. Wolę starszą technikę, którą lekarz praktykuje od lat niż nowszą, którą chirurg będzie wykonywał pierwszy techniki są na tyle bezpieczne, że nie trzeba się aż tak tym przejmować. Nasz Levi miał wykonywany zabieg techniką przedmosznową i nie było wygląda zabieg?Pies w dzień zabiegu powinien przyjechać do gabinetu na czczo – nie powinien nic jeść poprzedniego dnia po godzinie 18 i pić po 22. Weterynarz powinien dać nam takie wytyczne podczas rejestracji do zabiegu. Z takich detali to uważam, że wcześniej powinno się psu zrobić pełne badania krwi – zanim w ogóle zarejestrujemy psa do zabiegu. Zdrowie psa jest kluczowe dla bezpieczeństwa kastracji. Nowoczesne gabinety dodatkowo w dniu zabiegu robią własne badania w swoim były super? Psiak jest na czczo? Świetnie. Opiszę jak cała procedura wyglądała u nas. Levi w gabinecie otrzymał zastrzyk. Wytłumaczono mi, że jest to takie wstępne uśpienie (fachowo – sedacja). Chodzi o to, aby psiak zasnął, a potem anestezjolog wykonuje pełną sedację operacyjną już na sali zabiegowej. Z tego co pamiętam to ok. 15-20 minut trwało czekanie aż Levi zaśnie. W moim przypadku mogłem siedzieć z nim w gabinecie tak długo aż nie zasnął – nie zostawiałem go znowu taka uwaga: naprawdę bądźcie z tymi psiakami. Dowiedzcie się przed rejestracją do zabiegu, czy będziecie mogli być z psem. Nie wiem jak to teraz jest, ale domyślam się, że w niektórych lecznicach nie będzie to możliwe. Ja bym nie mógł zostawić Leviego samego. Na pewno cała sytuacja jest dla psa stresująca i nieprzyjemna i tylko nasza obecność może pomóc. Trochę Levi zasnął to został zabrany na salę zabiegową. Cały zabieg trwa w okolicach godziny. Licząc przygotowanie do kastracji, sam zabieg i procedury kończące. Ja czekałem cały czas w lecznicy, ale wiele osób czeka w domu. Po zakończonym zabiegu poinformowano mnie, że psiak czeka w gabinecie. Jak wszedłem to jeszcze spał, ale po chwili zaczął się budzić. Jeszcze pół godziny zajęło mu całe budzenie aż mógł powoli zabieguPierwsze godziny po zabiegu są stosunkowo spokojne. Psiak dostaje zastrzyki przeciwbólowe, więc nie czuje dyskomfortu. Jedynie jest pewna dezorientacja, ewentualne problemy z ruchem. Nie było problemu z wejściem do samochodu, a potem po kilku schodach do domu. Levi praktycznie wrócił, położył się i tak sobie dnia jechaliśmy na kontrolę. Psiak dostał kolejne leki przeciwbólowe i przeciwzapalne oraz antybiotyk, o ile dobrze pamiętam. Dodatkowo dostaliśmy leki przeciwbólowe do domu w formie syropu oraz tabletek – tak w razie czego. Każdy psiak ma inny próg bólu, więc trzeba obserwować jak tam z dyskomfortem u naszego przyjaciela dzień był najgorszy – zgodnie z zaleceniami lekarza nie mógł nic jeść do wieczora, więc ponad doba na czczo. Levi był bardzo niezadowolony, bo głodny i generalnie było mu niewygodnie. Jak już mógł jeść to było dobrze. Kolejny dzień jeszcze trochę przymulał. Natomiast od 3-4 dnia wszystko wracało do normy. Normalnie chodził, nie było problemu z załatwianiem. Wręcz trzeba było go trochę ograniczać, bo jednak są szwy i trzeba kolejna rada ode mnie. Tradycyjny kołnierz weterynaryjny jest strasznie niewygodny i niekomfortowy. Levi miał problemu z odpoczynkiem, bo kołnierz mocno przeszkadzał. Polecam znaleźć wcześniej i kupić kołnierz materiałowy, który jest o wiele bardziej wygodny! Naprawdę miał taki kołnierz i polecam – mega wygodny :)Po 12 dniach od zabiegu jechaliśmy na zdjęcie szwów. Wszystko goiło się ładnie i nie było problemów. Szwy ściągnięte, ale jeszcze proszono nas, aby jeden dzień się wstrzymać z szaleństwem i zostawić kołnierz, aby drobne ranki po zdjęciu szwów mogły się tak naprawdę to tyle. 3-4 dni po zabiegu psiak wrócił do normy psychicznie i fizycznie, ale trzeba było uważać na szwy i trochę psa ograniczać. Po 13 dniach kołnierz był ściągnięty i po zabiegu zostało tylko wspomnienie. Kastracja psa to nic strasznego, jeśli chodzi o sam takich moich obserwacji to nie zauważyłem, aby zabieg spowodował u psa jakąś traumę w stylu ”gdzie są mojej jajka”, a z rozmów wiem, że wiele osób się tego obawia. Myślę, że pies może być trochę zdziwiony na początku, że jednak czegoś tam brakuje, ale wątpię, żeby miał jakieś smutne przemyślenia z tym psa – zmiana w zachowaniuPies od razu po zabiegu jest bezpłodny, ale na zmiany w zachowaniu trzeba poczekać. Nawet bez jąder poziom testosteronu w organizmie jest na wysokim poziomie. Warto wiedzieć, że to właśnie testosteron jest w głównej mierze odpowiedzialny za problemy z zachowaniem, które spowodowane są pobudzeniem długo trzeba czekać, aby zauważyć efekty? Dużo zależy od samego psa i poziomu hormonów, ale twierdzi się, że około 2-3 miesiące. U Leviego było to o wiele szybciej, ale trzeba zwrócić uwagę, że był on wcześniej kastrowany chemicznie, a zabieg miał wykonany pod koniec działania zauważyliśmy jednak zmiany w zachowaniu? Tak i to bardzo duże. Szczerze mówiąc nawet nie spodziewałem się takich rezultatów. Levi był stał się o wiele spokojniejszy, nawet spokojniejszy niż na czipie. Nie ma już żadnych problemów z pobudzeniem – nie zdarzają problemy z apetytem lub zaśnięciem na tle pobudzenia. Nie prowokuje też konfliktów z innymi psami, co wcześniej mu się zdarzało. Trudno to wyjaśnić, bo to są takie detale zazwyczaj. Jednym słowem bym powiedział, że jest bardziej też, że więcej czasu spędza z nami w domu. Wcześniej większość dnia siedział na dworze – eksplorował, patrolował, kopał dziury, a do nas wracał wieczorami. Teraz można powiedzieć, że zrobił się bardziej ”przytulaśny” – częściej nas odwiedza i sprawdza co tam u nas. Częściej również odpoczywa w nie mylić tego z apatią lub brakiem energii. To taki sam psiak jak zawsze, ale jakby chętniejszy do interakcji z nami. Trudno to określić, ale on zawsze był takim naszym szczeniaczkiem, przynajmniej jak mieszkaliśmy w bloku. Jak się wyprowadziliśmy do domu i Levi miał cały ogród do dyspozycji to zrobił się bardzo samodzielny – zakochał się w ogrodzie i spędzał tam tyle czasu ile mógł. Po kastracji jakby bardziej sobie przypomniał, że ogród nigdzie nie ucieknie i warto spędzić więcej czasu z nami. Może tak, a może tylko mi się wydaje :DKastracja psa to na pewno była u nas dobra decyzja i cieszę się, że ją chemiczna vs kastracja tradycyjnaObie metody mają swoje zalety i wady. Mam nadzieję, że ta część pomoże podjąć decyzję. Przede wszystkim kastracja chemiczna to moim zdaniem świetny sposób, aby bez zabiegu chirurgicznego sprawdzić jak nasz pies zachowuje się na niższym poziomie mamy z psem jakieś problemy i myślimy, że to przez pobudzenie oraz hormony, ale nie jesteśmy tego pewni to kastracja chemiczna jest dla nas. Dzięki niej w prosty sposób sprawdzimy czy na mniejszym poziomie testosteronu nasz psiak nie ma już problemów. Jeśli nadal są to znaczy, że kastracja nie jest z drugiej strony po rozmowach z lekarzami zdałem sobie sprawę, że nie jest to rekomendowana opcja, aby trzymać na niej psa całe życie. Podanie czipu powoduje w pierwszej fazie mocny wyskok hormonów, a generalnie takie nagłe wahania nie są wskazane. Ogólnie nie ma badań, które mówiłyby o negatywnych skutkach kastracji chemicznej i jest duża szansa, że takich nie ma. Jednak jest to dość nowa metoda i również uważam, że dla pewności lepiej ograniczyć się do kilku minusów również cena – kastracja chemiczna to koszt ok. 300 zł , a samo podanie czipu trzeba powtarzać co pół roku. Jest to więc na pewno droższa metoda od kastracji tradycyjnej. Kastracja psa to koszt w zależności od wagi psa to 200-500 zł i jest to koszt kastracji tradycyjnej, czyli chirurgicznej na pewno jest ta stabilizacja. Po 2-3 miesiącach poziom hormonów się unormuje. Nie ma wyskoku hormonów, więc nie ma również zmian w zachowaniu. Jednak trzeba mieć świadomość, że zabieg jest nieodwracalny, więc trzeba naprawdę przemyśleć, czy to rozwiązanie dla rada jest więc taka: jeśli jesteśmy zdecydowani na kastrację to najlepiej najpierw zrobić kastrację chemiczną. Jest odwracalna, więc świetnie sprawdzi się na sprawdzenie, jak nasz pies zachowuje się po zmianie hormonów. Jeśli nie widzimy pozytywnego efektu to możemy zrezygnować i pies wróci do stanu ”oryginalnego”. Jeśli widzimy, że jest lepiej to wtedy wykonajmy zabieg chirurgiczny. Tak zrobiliśmy my i jesteśmy psa – podsumowanieMoim zdaniem kastracja psa to nic złego, o ile robimy to w sposób przemyślany i mamy dobre powody. Nie każdy pies musi być kastrowany, ale jak najbardziej jest to wskazane, jeśli mamy konkretne problemy. Jeśli nasz psiak się męczy, bo wszędzie są suczki i pobudzenie to nie ma sensu skazywać go na dyskomfort. Szczególnie, jeśli prowadzi to do problemów kastracja nie powinna być łatwym rozwiązaniem dla leniwych. To nie jest substytut szkolenia i konieczności zapewnienia psu aktywności fizycznej i skrócie: kastracja psa to konkretne rozwiązanie konkretnych problemów. Obserwuj psa, wyciągaj wnioski, dużo czytaj i podejmij dobrą decyzję.
Dokonało się. Donner w poniedziałek został wykastrowany. Jak pisałam we wpisie o weterynaryjnych przypadkach października, decyzję o kastracji psa mogłam podjąć tylko w przypadku, kiedy będzie to absolutnie konieczne ze względów zdrowotnych i przy pojawieniu się w domu suki. Obydwa przypadki zostały spełnione, więc punkt dwunasta stawiliśmy się w lecznicy Chiron-Wet w Lublinie. Zabiegł nie przebiegł bez komplikacji, ponieważ podczas narkozy (bardzo delikatnej z powodu jego serca) dał o sobie znać blok i to głębszy i poważniejszy niż do tej pory. Na szczęście nic się nie stało, a dzięki monitoringowi serca podczas zabiegu udało się go zaobserwować, bo bez tego nikt by o nim nie wiedział. Co więcej, przed zabiegiem zrobione miał rozszerzone badania krwi i wyszły bardzo niefajnie wyniki tarczycy w dolnej (bardzo dolnej) granicy normy, niższe niż w czerwcu. Nie za dobrze wyszedł także ALAT i cholesterol, który jest za niski. Niestety… łącząc to z dziwnymi (nowymi) zmianami na oczach – tak jakby przeźroczysta mgiełka na źrenicy, którą profesor zdiagnozował jako objaw zbyt wysokiego cholesterolu, a według mojej intuicji może być to początkiem dystrofii tłuszczowej, o czym pisała Marta ze Springerowo, kiedy powiążemy to z okresowymi problemami z modzelami, niską odpornością i łatwym przeziębianiem się w zimie, oraz z pojawiającymi się biegunkami może być to początek problemów z tarczycą. Na szczęście futro Donner ma cięgle piękne, nie ma problemów ze skórą, a ponoć to jest głównym objawem tarczycy, ale Donn już wielokrotnie pokazał, że on nie wpisuje się w główne objawy – jak to było w przypadku babeszjozy. Fot. Chiron-Wet Tak więc za pół roku czeka nas szereg badań kontrolnych w tym między innymi ponowne badania krwi i hormonów tarczycy, a jeśli dalej będą się obniżały wówczas rozszerzone badania tych hormonów, dodatkowo badania nerek – profilaktycznie, oraz badania moczu, żeby określić co z tymi jego problemami sikowymi i jaki jest odczyn stwierdzonego piasku, żeby albo zmienić dietę lub podać odpowiednie leki, aby piasek nie uległ zbryleniu w kamienie co będzie groziło kolejną operacją, a wolałabym już więcej nie ryzykować narkozy u Donna. Dodatkowo czeka nas kolejna kontrola serca i chyba bez HOLTER-a tym razem się nie obędzie tym razem. No cóż, ale czego się nie robi dla psa! Można nie badać i żyć w błogiej nieświadomości i leczyć doraźne objawy, kiedy już coś się zaczyna dziać i to poważnie lub wyłapywać najdrobniejsze zmiany monitorować i eliminować, zanim zamienią się w coś poważniejszego – i ja wybieram tę drugą opcję. Na szczęście moje psy są pod opieką najlepszego weterynarza, który nie patrzy krzywo na moje wieczne: „zróbmy dodatkowe badania” i nie bagatelizuje najdrobniejszych symptomów. Naprawdę życzę wszystkim opiekunom psów i kotów by zajmowali się nimi ludzie z taką pasją do tego co robią i empatią. Zabieg się udał, a już po kilku godzinach, kiedy Donner odespał, zaczął świrować, bo w końcu jest chory więc trzeba wyprowadzać się przez pół nocy na spacer, trzeba się niańczyć, głaskać, bawić piłeczką, bo Donner jest chory i musi nosić kołnierz. Nie widać po nim by coś go bolało, pomimo opuchlizny i szwów. Jest chętny do jedzenia, zabawy, wściekania się na działce i z Elką. Także doszedł momentalnie do siebie po zabiegu. Teraz pozostaje nam kontrolować jak się wszystko goi i za tydzień w weekend udać się na zdjęcie szwów. Czy obawiam się czegoś w związku z kastracją? W sumie to nie, no może poza jednym… Na temat kastracji ciągle można spotkać wiele mitów, jakie cuda to ona nie czyni lub jak jest niebezpieczna. Powiem szczerze, że nie wierzę w żaden z nich i z żadnego z poniższych powodów Donner nie był wykastrowany. Co więcej, uważam że jeśli ktoś decyduje się na kastracje psa z powodu agresji czy innych problemów wychowawczych jest po prostu leniwy, naiwnie wierząc, że zdarzy się cud i pies nagle przestanie ciągnąć na smyczy, szczekać na ludzi i atakować każdego innego psa. Jedyne czego tak naprawdę obawiam się w związku z kastracją jest przybranie na wadze. Co do pozostałych… cóż zastanówmy się wspólnie na ile są to fakty, a na ile mity, a za rok zweryfikujemy to ze zmianami u Donnera, jeśli coś się zmieni: Szczeniaki mają czasem „dziwne” zabawy Sugerowane zalety kastracji: 1. Zmniejsza się poziom agresji: Jeśli agresja psa spowodowana jest strachem, złymi doświadczeniami czy nawykami lub po prostu jest to „ulubiona rozrywka psa” kastracja w najmniejszym stopniu na to nie wpłynie. Może jedynie ograniczyć wdawanie się w bójki z innymi samcami, które czuły się zagrożone w obecności naszego „dominującego” psa. Celowo słowo dominujący biorę w cudzysłów, bo cała dominacja zależy od kontekstu, sytuacji, zestawienia dwóch psów i bodźca zapalnego (nie wolno tego mylić z obaloną Teorią Dominacji wg Fishera), o czym ładnie pisały dziewczyny z Co Pies Na To. Jeśli pies reagował agresywnie, bo tak reagował (strach, nauczone nawyki, rozładowywanie napięcia, zachowanie samonagradzajcie – w końcu agresja bywa przyjemna) to kastracja niczego nie zmieni. Bo jest to zachowanie wyuczone i nabyte, nie efekt hormonów i bycia „prawdziwym samcem”. Choć prawdą jest, że jeśli zachowania psa wynikają z nadmiaru testosteronu, kastracja może pomóć, ale i tak nie zastapi wychowania i pracy z psem. Także nie liczę na to, że Donner przestanie być agresywny i stanie się ciapią. Bo akurat u niego zachowania agresywne nie mają nic wspólnego z byciem „samcem alfa” i nadmiarem testosteronu. Co więcej, uważam, że psy niepewne, lękliwe i z problemami z komunikacją po kastracji mogą mieć jeszcze pogłębione te problemy. Nie jest to regułą, ale może się tak zdarzyć, o czym też trzeba pamiętać, oraz o tym, że kastrowany pies na pierwszy „niuch” nosa może być trudny do zaklasyfikowania przez inne psy. Jak to więc się stało, że ten mit powstał? Mam dwie teorie. Pierwsza: pies dorósł (zestarzał się) więc zmądrzał lub się rozlewniwił. Druga: z obawy przed innymi konsekwencjami kastracji jak utycie i utrata „charakteru” opiekunowie więcej ćwicza z psem, więcej spacerują, uprawiaja sportów czy zapisują się do szkoły – w efekcie czego pracuja z psem i pies staje się spokojniejszy bo jest wybiegany, wybawiony, wyspacerowany i zaczęło sie w końcu z nim coś robić. 2. Koniec z ucieczkami: Ponownie musimy się zastanowić czy włóczęgostwo, które dopadło naszego psa związane jest z potrzebą rozmnażania się. Wiele psów ucieka dlatego, że lubi się włóczyć, lubi wdawać się w bójki z innymi psami, chodzić samodzielnie na spacery itp. W końcu bardzo często ucieczki dotyczą również kastratów. Jeśli ucieczki psa nie są związane czysto z chęcią prokreacji (np.: w momencie, kiedy suki w okolicy mają cieczkę) kastracja nic nie zmieni, szczególnie kiedy pies zaznał wolności, przygód i uciech związanych z samodzielnymi spacerami, szczególnie że są rasy, można by powiedzieć, z predyspozycjami do takich eskapad i kastracja, czy jej brak nie ma na to większego wpływu. – Donner nigdy takiego problemu nie miał. Jednak spotkałam się z opiniami, że pies po kastracji pilnuje się właściciela, nie ucieka spuszczony ze smyczy, nie gania saren. I znowu dochodzimy do braku wychowania i popędów łowieckich. I po raz kolejny wracamy do podstaw: jeśli ucieczki i włóczęgostwo nie jest ściśle związane z potrzebami prokreacji i hormonów, kastracja nic nie zmieni, bo jaki wpływ ma mieć na to, że fajnie jest pogonić sarnę czy rowerzystę lub pójść sobie w środku nocy na samodzielny spacer. 3. Ograniczenie nadpobudliwości seksualnej: Kolejny problem, który Donnera nie dotyczy. Faktycznie tu kastracja mogłoby pomóc, jeśli problem jest duży i może być bardzo kłopotliwy i wstydliwy, szczególnie jak pies postanawia kopulować z nogami naszych gości. Jednak trzeba pamiętać o tym, że ruchy kopulacyjne nie świadczą często o nadpobudliwości seksualnej, tylko np. o potrzebie rozładowania frustracji. Bowiem co o potrzebie kopulacji może wiedzieć 3 miesięczny szczeniak, któremu nie zeszy jeszcze jądra? Co o potrzebie kopulacji i tych „przerażających” ruchach kopulacyjnych może wiedzieć suka? Jako przykład podam Wam ostatni wymysł Panny Elzy, która podczas zabawy z Donnerem po tym, jak „udało się jej go zagryźć” weszła Donnerowi na głowę i zaczęła robić na niej ruchy kopulacyjne. Czy świadczy to o nadpobudliwości seksualnej? A może chciała go zdominować? NIE! Po prostu głupie szczeniackie zachowanie i efekt zabawy. Zresztą do samo zawsze (wszystkie) moje psy robiły z Kłopotem, kiedy zaczynali się bawić. Po prostu. I raczej nie chodziło o to, że są kotofilami. 4. Pies nie znaczy terenu: Hymm… na psach nie wiem, wiem jak jest na kotach. Ruu mimo, że jest wykastrowany dalej potrafi (albo mu się wydaje, że potrafi) zaznaczyć coś w taki sposób, że nawet pranie z gotowaniem nie jest w stanie wywabić tego zapachu. Może u psów to pomoże, u kotów, jeśli jest to zrobione zbyt późno nie wiele zmienia – przynajmniej w przypadku Ruu nie wiele zmieniło, z punktu widzenia opiekuna, bo może dla innych kotów nie jest to już znaczenie. Nie wiem – dla mnie śmierdzi dalej tak samo, a kot celowo potrafi zasikać nowe lub obce rzeczy. I raczej wbrew powszechnym opiniom o kotach nie robi tego ze złośliwości tylko z potrzeby zaznaczenia ich. Faktem natomiast jest to, że samiec przestaje bardzo szybko podsikiwać każdy krzaczek. U Donnera zaobserwowałam to już w kilka tygodni po kastracji. Pies wychodzi, staje i sika… sika… sika… do ostatniej kropli. Owszem czasem sobie coś tam podsiknie, dalej grzebie tylnymi łapami jak kot w kuwecie po „udanym kupalu”, ale ciśnienie i intensywność „siku” bardzo mu się poprawiła – co traktuję na plus, bo nie raz zdarzyło się, że Donner w swojej potrzebie zasikiwania po innych nie załatwił należycie potrzeb np. przed podróżą co doprowadzało do szewskiej pasji M. kiedy trzeba było się zatrzymywać, bo Donner nagle chce siku, po czym podsiknie krzaczek i może jechać dalej by za jakiś czas znowu zrobić problem lub w ogóle nie zechce się wysikać, bo wybraliśmy nieodpowiednie miejsce…. 5. Zapobiegamy bezdomności! Akurat to zawszę kwituję śmiechem, jak również to, że każdy niehodowlany pies powinien być wykastrowany, bo „różne rzeczy się zdarzają” i inne tego typu historie. Nie! Przypadki niekontrolowanego zapłodnienia czy wiatropylności u psów się nie zdarzają. Rozmnażanie psów jest spowodowane tylko głupotą właścicieli czy poprzez świadome: „chcę mieć dzieci po moim piesku”, czy niedopilnowanie: „pies mi uciekł” „pies sąsiadów wskoczył mi na posesję” „psy się bawiły i nagle…” Przez 15 lat miałam niekastrowane samce. Żaden nigdy nie uciekł, żeby spotkać się z jakąś suką, nigdy nie przeskoczył płotu, by udać się w odwiedziny do sąsiadek, a swojego czasu były dwie niekastrowane, nigdy suka nie weszła mu na podwórko z myślą „chce mieć dzieci z tym owczarkowym przystojniakiem”. To naprawdę nie jest takie trudne. Elka będzie miała cieczkę, to będzie siedziała w domu, lub przez dwa tygodnie będzie w ogrodzie tylko pod kontrolą (jeśli będziemy wtedy w Lublinie). Po to wykastrowałam Donnera jako pierwszego, by mała mogła dorosnąć płciowo i emocjonalnie przed kastracją, czyli mieć jedną – dwie cieczki, bez obaw o to, czy Donner nie wpadnie na jakiś głupi pomysł i żeby pies się nie męczył. Co więcej, są bardzo ciekawe wyniki badań u naszych sąsiadów zza oceanu. W Ameryce program kastracji bezdomnych psów jest bardzo popularny, szczególnie w rejonach gdzie żyją hordy zdziczałych psów. Jak pokazują badania, kastracja samców nie wpływa na zmniejszenie ich populacji. Bo samce, które do tej pory miały w swojej potocznie nazwijmy to „watasze” suki, po kastracji nagle przestają ich bronić i nie walczą o nie, w związku z tym ich miejsce zajmują jeszcze niewykastrowane inne samce i psy dalej się rozmnażają, z tą samą częstotliwością, bo miejsce poprzedniego reproduktora, zajął nowy pies, który nie miał jeszcze swojej „watahy” lub po prostu ją powiększył, bo nigdy nie uda się wyłapać tych psów w 100% tak by w bardzo szybkim czasie nie pojawiły się nowe niekastrowane psy i suki. Sterylizowane suki natomiast nie są „atrakcyjne” więc często nie uczestniczą w życiu „watahy” i tak jak kastraci zostają pozostawione same sobie, więc trudniej jest im przeżyć, zdobyć pożywienie na śmietnikach – terenach niekastrowanych psów i „watah” itp. 6. Pozytywne konsekwencje zdrowotne: Ochrona przed nowotworami gruczołu mlekowego u suk oraz czynnościowemu lub nowotworowemu rozrostowi prostaty u psów, także chorni przed nowotworami narządów rozrodczych i gruczołów płciowych1), ropomaciczem oraz endometriozą. Zapobiega ciążom urojonym. – fakt nic dodać nic ująć. Donner kilka minut po powrocie do domu po zabiegu – już ogarnia. Sugerowane wady kastracji: 1. Pies będzie „ciapią” i popierdółką: Ludzie nie decydują się na kastrację psa właśnie ze względu na strach przed tym, że pies przestanie być psem, że stanie się pierdołą i ogólnie zalegnie na kanapie przed telewizorem z puszką piwa w łapie. Prawda jest taka, że to, co stanie się z naszym psem zależy od nas. Może stać się tak, że pies będzie spokojniejszy i bardziej skoncentrowany na opiekunie niż na otoczeniu, bo przestanie w końcu zwąchiwać się za każdą miniętą suką, ale sam z siebie nie stanie się leniwy. Wystarczy popatrzeć na blogi osób, które mają psy ze schroniska, które są wykastrowane. Dalej uprawiają sporty, dalej robią sztuczki, mało który wygląda jak zapasiony, zdziadziały klusek. Ludzie z nimi trenują, ćwiczą, dobrze się bawią i nie muszą na siłę wyciągać z domu na przymusowy spacer, żeby pies nie wrósł w legowisko. To czy pies będzie leniem zależy od nas. 2. Kastracja jest droga: Fakt, nie jest to tani zabieg, szczególnie kiedy dokłada się do niego komplet badań przed operacją. Na szczęście są organizowane darmowe sterylizacje i kastracje czy to w ramach jakichś akcji, czy budżetów obywatelskich. Jednak ja nie jestem zwolenniczką darmowych kastracji – okej dla bezpańskich zwierząt, wolno żyjących kotów itp., spoko. Lepiej by skorzystały z darmowej niż fundacje miałby się zadłużyć na kolejne tysiące. Jednak kiedy kastracja dotyczy mojego ukochanego zwierzęcia – cena nie gra roli. Chcę by przeprowadzona była przez weterynarzy, którym ufam, którzy nie będą oszczędzali na niciach, bo fundusz na jednego psa przewiduje tyle i tyle, więc nic więcej ponad fundusz jest nieprzewidziane. Nie! Ile trzeba tyle zapłacę, byle mieć pewność, że zrobione jest to dobrze, nikt na nim nie oszczędzał i nie był wciśnięty między 20 innych kastracji tego dnia. Zdaję sobie sprawę z tego, że koszt kastracji, może być barierą dla wielu osób (po to są te akcje, można znaleźć też okazje i „promocje”) jednak ja na zdrowiu swojego psa nie zamierzam oszczędzać, bo kastracja jest zabiegiem nieodwracalnym, a źle przeprowadzony z niedostateczną dokładnością i uwagą – jak każdy inny – może być niebezpieczny lub wiązać się z problemami w przyszłości. 3. Negatywne konsekwencje zdrowotne: O czym często zapominają wspomnieć zwolennicy kastracji wszystkiego, co się rusza. – może pojawić się niekontrolowane nietrzymanie moczu, które wprawdzie zdecydowanie częściej występuje u suk niż u psów i częściej u ras dużych niż małych, jednak jest to dość często spotykana konsekwencja kastracji. – „zwiększa się ryzyko zerwania więzadła krzyżowego przedniego w stawie kolanowym, wystąpienia niedoczynności tarczycy oraz kilku nowotworów (naczyniakomięsaków śledziony i serca oraz mięsaka kości).” – według Stowarzyszenie Łapa – „jeśli u psa wystąpią zmiany w zachowaniu związane ze starzeniem się (przypominające demencję u ludzi), to stwierdzono, że u wykastrowanych samców postępują one szybciej niż u niewykastrowanych. Podobnie rzecz może się mieć w wypadku starych suk, ale nie zostało to dowiedzione.” – według Stowarzyszenie Łapa –1) „największe zagrożenie dla zdrowia wykastrowanych samców stanowi rak prostaty, występujący u nich czterokrotnie częściej niż u niewykastrowanych. Trzeba jednak pamiętać, że kastracja w znacznym stopniu chroni przed innymi chorobami prostaty, co prawda nie śmiertelnymi, ale za to występującymi o wiele częściej niż rak.” – według Stowarzyszenie Łapa – kastracja w zbyt wczesnym wieku może doprowadzić do „niedorośnięcia” psa emocjonalnie i hormonalnie (może, ale nie musi). Wiele osób ciągle spiera się o „najlepszy” wiek dla kastracji. W Europie preferuje się kastrację po pierwszej cieczce (kiedy suka osiąga dojrzałość płciową) w USA – w jak najmłodszym wieku, często jeszcze szczeniąt. Może być to bardzo problematyczne, bo organizm młodej suki nie wyprodukował jeszcze odpowiedniej ilości hormonów płciowych niezbędnych do wykształcenia się drugorzędnych cech płciowych. Pięknym przykładem zbyt wczesnej kastracji jest pewna suka z klas komunikacji. 1,5 czy 2 letnia suka zachowywała się jak dwumiesięczne szczenię w sytuacjach stresowych, przez co była zupełnie nieczytelna (i potencjalnie niezrównoważona, więc niebezpieczna) dla innych psów, w związku z tym miała olbrzymie problemy w komunikacji i mimo wydawać by się mogło zupełnej uległości (suka z odległości kilkunastu metrów czołgał się na widok innego psa, machając szaleńczo ogonem, prawie posikując i odsłaniając co jakiś czas brzuch, liżąc inne psy po mordzie, popiskując szczenięco itp. – ogólnie wydawać by się mogło – najsłodszy i najbardziej uległy pies świata), jednak była przez psy notorycznie atakowana, bo nie było to normalne (według nich) zachowanie, by dorosła suka zachowywała się w ten sposób. To samo może dotyczyć psów lękliwych i niepewnych siebie (o czym pisałam przy agresji) kastracja może pogłębić ten problem. Co więcej, zbyt wczesna kastracja może mieć również wpływ na rozwój kośćca, co jest szczególnie niebezpieczne dla psów ras dużych i olbrzymich, ponieważ niedobór hormonów płciowych przed zakończeniem okresu wzrostu sprawia, że kości kończyn zarówno samców, jak i suk rosną dłuższe. – zabieg: sam zabieg raczej należy do zabiegów rutynowych – niskiego ryzyka, ale należy pamiętać, że jest to ciągle operacja. Sama narkoza może być potencjalnie niebezpieczna, jak i możliwe powikłania pooperacyjne, zakażenia rany itp. Psy, które nie są rutynowo badane, mogą bardzo źle znieść zabieg, kiedy np. nie wiemy, że pies ma problemy z sercem, krzepliwością krwi lub inne dolegliwości. Dlatego warto przed kastracją (jak i przed każdym zabiegiem) zrobić kompleksowe badania, nie tylko krwi, ale i serca. Teoretycznie „się to robi”, ale w praktyce widzę, że wiele osób albo świadomie rezygnuje z tych badań, albo weterynarze ich nie przeprowadzają, by minimalizować koszty. Warto jeszcze pamiętać o tym, by nie odbierać niewybudzonego psa (również oczywiste, ale ilość przypadków odebrania nieprzytomnego psa, o których piszą opiekunowie w Internecie pytając, kiedy się wybudzi jest przerażająca). Ostatecznym problemem jest niedopatrzenie opiekuna – pozwolenie by pies rozlizał ranę lub powyciągał szwy, niedopatrzenie rany i zabrudzenie jej lub zbagatelizowanie niepokojących objawów. Unikanie wizyt kontrolnych w celu minimalizacji kosztów itp. Kastracja jest dość bezpieczna, ale dalej jest zabiegiem – operacją pod narkozą. Nie bagatelizujmy jej. – skłonność do nadwagi: nie jest to zasadą, ale często się zdarza, szczególnie u psów starszych. Oczywiście należy pamiętać, że psy nie tyją same z siebie. Odpowiednia ilość ruchu, odpowiednia dieta i można utrzymać psa w świetniej kondycji. Oczywiście skłonność do tycia się zwiększa, ale to od nas zależy czy pies utyje, czy nie. W razie potrzeby często wystarczy zmiana karmy, zmniejszenie objętości posiłków, lub zwiększenie aktywności fizycznej. I tak naprawdę, ten ostatni punkt jedynie powoduje u mnie obawy. Niby wiem jak karmić psa, niby Donner ma dużo ruchu, ale obawa pozostaje. Bo nie mogę patrzeć na te zapasione owczarki, których właściciele licytują się, który jest większy i cięższy jakby było to powód do dumy, kiedy pies który powinien ważyc niecałe 40kg dobija go 60kg…. O nie… kiedy Donner zbliża się niebezpiecznie do granicy 40kg, zaczynam panikować, a jak na razie graniczną linią było 38,8kg. Zazwyczaj waży pomiędzy 36,6-37,4kg. Także wagę do 38-38,5kg jestem skłonna z bólem serca zaakceptować, ale każde bliższe czterdziestu kilogramom liczby skończą się dla Donnera bardzo restrykcyjną dietą i treningami. Tak więc tyle. Wszystko jest dobrze, goimy się i czekamy na zdjęcie szwów. Za rok czeka to Pannę Elzę, no i za rok, wrócimy do tematu kastracji. Może któreś z mitów się potwierdzą? Może pojawią się jakieś nieprzewidziane zmiany? Zobaczymy. Ogółem: 9 966, dzisiaj: 1 Przeczytaj także: